Medycyna kosmiczna na nowym poziomie: promieniowanie rentgenowskie weszło na orbitę

13

„Uzyskanie przydatnych diagnostycznie zdjęć rentgenowskich to coś, co każdy może zrobić”. — Shayna Gifford

Przez dziesięciolecia ograniczaliśmy się do ultradźwięków. Ćwierć wieku. Przez długi czas diagnostyka ultradźwiękowa zdominowała medycynę kosmiczną. To nie był problem projektowy. To była jedyna opcja, która zadziałała. I nawet wtedy – z trudem.

Jego użycie wymagało poważnych przygotowań. Fale dźwiękowe nie radzą sobie dobrze z hałasem i ciasną kabiną. Utrzymujesz wyraźny sygnał na orbicie? Koszmar.

Dlaczego więc nie wysłaliśmy na orbitę aparatu rentgenowskiego?

Waga. Ciepły. Promieniowanie. Niestabilność. Wszystko leci. Wszystko wibruje. Uzyskanie wyraźnego obrazu diagnostycznego przy prędkości orbitalnej 30 000 km/h wydawało się technicznie niemożliwe. Raczej. Uznano to po prostu za granicę.

Shayna Gifford z Mayo Clinic twierdzi, że marzeniem medycyny kosmicznej zawsze było wykorzystanie tylko jednej technologii. Jaka ona jest krucha.

Na scenę wkracza MinXray TR90B. Jest kompaktowy. Mniej więcej wielkości pojemnika na lód. Klasa komercyjna. Niedrogie rozwiązanie. Gifford i jej zespół nie spodziewali się idealnych warunków. W 2022 roku przetestowali go podczas lotów parabolicznych symulujących stan nieważkości. Zdjęcia okazały się wysokiej jakości.

Ale testy na Ziemi to tylko wygodne kłamstwo. Kosmos to prawdziwy test.

Eksperyment Fram2

Współpracowali ze SpaceX. Nie tylko kolejny skok w powietrzu. Prawdziwa orbita. Misja – Fram2. Premiera odbyła się w marcu 2025 roku.

Ale oto główny szczegół: astronauci nie przeszli miesięcznego szkolenia medycznego.

Czwarta.

Szkolenie całej załogi w zakresie obsługi tego przenośnego urządzenia rentgenowskiego trwało tylko cztery godziny. Krótko, prawda? Potem zaczęli. Zdjęcia sprzed premiery obejmowały ramiona, przedramiona, klatkę piersiową, brzuch i miednicę. Podstawowe wskaźniki na Ziemi.

Na orbicie procedurę powtórzono. Zrzut ekranu kalibracji. Ręka. Przedramię. Klatka piersiowa. Żołądek. Taz.

Czekać. Dlaczego zdjęli zegarek?

Zrobili także prześwietlenie smartwatcha. Udowodnić, że system działa nie tylko z ludzką tkanką, ale także z elektroniką. Elektronika jest ważna. Kombinezony kosmiczne są ważne. Nie można ich rozebrać w celu sprawdzenia zużycia wewnętrznego. Trzeba zobaczyć od środka – bez demontażu.

Czy się udało?

Trzej niezależni radiolodzy dokonali przeglądu zdjęć wykonanych na orbicie po przesłaniu ich na Ziemię.

Pozycja podczas fotografowania środkowej części ciała jest nieco nieprawidłowa. W stanie nieważkości „stanie w miejscu” stanowi problem.

Ale wszystko inne? Świetnie. Rozdzielczość i kontrast odpowiadały standardom obrazów naziemnych.

„Trzy bardzo utalentowane osoby bez wykształcenia medycznego, po zaledwie czterech godzinach szkolenia… zrobiły wszystko dobrze.”

Gifford nie pozwala nikomu lekceważyć wyniku. W jednym z najsurowszych i najbardziej bezlitosnych warunków na świecie sprzęt medyczny był używany przez osoby niebędące ekspertami. I zrobili to doskonale.

Oczywiście były trudności. Urządzenie podczas startu otrzymało kosmetyczne uszkodzenia. Siły przyspieszające podczas uruchamiania i odzyskiwania mają znaczący wpływ na urządzenia klasy komercyjnej. To musi zostać naprawione.

Co dalej? Bardziej kompaktowe urządzenia. Częstsze skanowanie. Nie tylko na złamania. Ale także do testowania systemów podtrzymywania życia – tych samych skafandrów kosmicznych, które ratują życie.

Nie zainstalowaliśmy jeszcze kabin rentgenowskich na Księżycu. Ale teraz nie jesteśmy już ślepi na orbicie.

Попередня статтяSkorupa ziemska porusza się w formie ostrych szarpnięć