Projekt „Ratuj ludzkość”: Jak realna jest nauka?

25

Nowy hit science-fiction „Projekt ocalenia ludzkości” przedstawia dramatyczny scenariusz: obce mikroby, zwane „Astrofagami”, przyćmiewają Słońce, grożąc Ziemi wyginięciem. Samotny nauczyciel, który stał się astronautą, wyrusza na desperacką misję, aby znaleźć rozwiązanie. Choć założenie jest fantastyczne, stojąca za nim nauka nie odbiega aż tak bardzo od rzeczywistości.

Nauka kryjąca się za zagrożeniem

Film w dużej mierze czerpie z rzeczywistych koncepcji astrofizycznych i biologicznych. Andy Weir, autor oryginalnej powieści, dokładnie zbadał fizykę, astronomię i biologię stojącą za tą historią, a nawet konsultował się na planie, aby zapewnić zachowanie dokładności. Główna idea – mikroby pochłaniające energię gwiazd – choć ekstremalna, jest zakorzeniona w wiarygodnej, choć spekulatywnej nauce.

„Astrofagi” w filmie przedstawiają podróż między Słońcem a Wenus w celu reprodukcji, stopniowo zmniejszając jasność Słońca. Fizyk Chad Orzeł wyjaśnia, że ​​taka podróż nie jest niemożliwa: Słońce już emituje cząstki w tym kierunku. Podróż powrotna wymagałaby więcej energii, aby przeciwdziałać wiatrowi słonecznemu, ale Weir rozwiązuje ten problem, wyobrażając sobie, że mikroby mogą absorbować neutrina – prawie bezmasowe cząstki, które przenikają wszystko.

Gdyby astrofagi potrafiły ujarzmić neutrina i przekształcić ich energię w ciąg, byłaby to skuteczna metoda napędu. Choć teoretyczna, koncepcja ta nie wykracza poza sferę możliwości. Film wykorzystuje to do zasilania Save Humanity, statku przewożącego bohatera na Tau Ceti.

Prawdziwe gwiazdy, prawdziwe możliwości

Lokacje filmu obejmują prawdziwe układy gwiezdne, takie jak Tau Ceti (12 lat świetlnych od nas) i 40 Eridani (16 lat świetlnych stąd). Weir celowo wybrał pobliskie gwiazdy podobne do Słońca, co sugeruje, że życie w tym rejonie Drogi Mlecznej może mieć wspólne pochodzenie. Astrobiolog Mike Wong zauważa, że ​​gdyby życie powstało gdzie indziej, Ziemia niekoniecznie byłaby jedyną kolebką istnienia.

Kluczowym punktem fabuły jest koncepcja mówiąca, że ​​całe życie jest połączone na odległość poprzez starożytne astrofagi. Odzwierciedla to pogląd, że podobne gwiazdy będą miały planety z podobnymi pierwiastkami, co pozwoli na wspólne ścieżki ewolucyjne.

Sztuczna grawitacja i szkolenie astronautów

Projekt Save Humanity wprowadza sztuczną grawitację tworzoną przez obracające się części statku kosmicznego, metodę teoretycznie możliwą i aktywnie stosowaną przez firmy kosmiczne takie jak Vast. Jednak symulowanie grawitacji na Ziemi, jak pokazano na filmie, przekracza nasze obecne możliwości.

Szybka przemiana bohatera z nauczyciela w astronautę rodzi także pytania o realizm. Chociaż w przeszłości NASA zatrudniała „specjalistów od ładunku” posiadających wysoce specjalistyczną wiedzę, ich szkolenie było znacznie mniej rygorystyczne niż szkolenie zawodowych astronautów. Były astronauta Mike Massimino zauważa, że ​​podstawowe umiejętności przetrwania – od gotowania po procedury awaryjne – są niezbędne nawet w kosmosie.

Film nie stroni od brzydkich realiów podróży kosmicznych, ukazując wyzwania i luki w wiedzy, przed którymi stają nawet wyszkoleni astronauci. Drew Feistel, konsultant techniczny filmu, podkreśla, że ​​podróże kosmiczne nie są zbyt efektowne.

Ostatecznie Projekt Save Humanity łączy elementy fantastyczne z solidnymi zasadami naukowymi. Chociaż szczegółowe szczegóły mają charakter spekulacyjny, podstawowe koncepcje opierają się na rzeczywistej fizyce, astronomii i biologii, dzięki czemu groźba filmu jest zaskakująco wiarygodna.