Sprawa jest naprawdę prosta.
Nauczycielka czwartej klasy chciała się tylko dowiedzieć, w jaki sposób sztuczna inteligencja może jej pomóc na lekcjach matematyki.
To cała historia.
Podczas gdy blogi technologiczne krzyczą o nadchodzącym szoku, w klasach panuje cisza. Wprowadzanie technologii nie jest ani szybkie, ani powolne – ma charakter selektywny. Badania nazywają to obojętnością, ale to słowo wydaje się zbyt leniwe. W rzeczywistości jest to raczej obojętne wzruszenie ramionami.
„Co naprawdę mogę z tym zrobić?”
To pytanie krąży po szkołach. Nie strach. Nie przyjemność. Wystarczy dokładnie przyjrzeć się instrumentowi.
Magia jest przerażająca
Nauczyciele pamiętają Arthura C. Clarke’a. Opracowane technologie wydają się magiczne. A magia jest niebezpieczna, jeśli nie rozumiesz, jak działa ta sztuczka.
Nauczyciel informatyki z Gruzji ujął to bez ogródek: Rodzice i dzieci postrzegają sztuczną inteligencję jako czary. Pojawia się. Mówi. Nie pytamy, skąd pochodzi odpowiedź. Po prostu kiwamy głową.
Szkoły zazwyczaj ostrożnie wprowadzają nowe narzędzia. Projekty pilotażowe. Edukacja. Zasady.
AI ominęła wszystkie te kroki. Włamał się do laptopów, gdy administratorzy wciąż opracowywali zasady korzystania z Wi-Fi. Pedagodzy starają się jednocześnie opanować narzędzie i zarządzać jego konsekwencjami.
Czy można się dziwić, że pojawiają się wątpliwości?
Hakowanie biurokracji
Dlaczego więc w ogóle mieliby używać sztucznej inteligencji?
Nauczyciel inżynierii w New Jersey używa go do czegoś, czego nikt nie czyta. Raporty administracyjne. Lekcje na pokaz. Sztuczna inteligencja natychmiast je wydaje. Nie korzysta z tych planów. To po prostu 存档 (archiwizacja) ich. Problem rozwiązany.
Inni zachowują się w ten sam sposób. Biuletyny. Wersja robocza zostaje wznowiona. Podstawa oceny.
To odciąża. Ale to nie rozwija mózgu.
Dane RAND to potwierdzają. Nauczyciele wykorzystują sztuczną inteligencję do celów produktywności, a nie do nauczania. To kopilat dla biurokracji, a nie dla pedagogiki.
„To wspaniale, że wiele osób przynajmniej powierzchownie opanowało tę technologię… wykorzystując ją do zwiększenia swojej produktywności”.
Ale stworzenie planu lekcji nie jest istotą zawodu.
Nauczanie maszyny, a nie przedmiotu
Co dzieje się w klasie z dziećmi?
Prawie nic. I to jest zamierzone.
Nauczyciel przedmiotów ścisłych na Guam pozwala sztucznej inteligencji edytować wersje robocze, ale zabrania wykorzystywania ich do celów badawczych. Dlaczego? Ponieważ walka jest nauką. Jeśli pominiesz najtrudniejszą część, przegapisz samą lekcję.
Niektórzy nauczyciele usuwają „magiczną” zasłonę. W szczególności demonstrują awarie chatbota. Pokazują dzieciom, że dane są złe, ponieważ nauczanie było złe. Wynik odzwierciedla dane wejściowe. „Śmieci wpadają, śmieci wychodzą”.
UNESCO i OECD są zgodne: na pierwszym miejscu jest umiejętność czytania i pisania, później narzędzia.
Nauczyciel szkoły podstawowej w Nowym Jorku podchodzi do tego w ten sposób. Wniosek. Generacja. Sprawdzanie faktów. Szukaj stronniczości.
Jeden z nastolatków zrobił kanapki z masłem orzechowym. Receptą był algorytm. Składniki – dane. Wynik? Zależy jak to połączysz.
AI nie jest nauczycielem. To jest przypadek dydaktyczny.
Kłamstwa i uprzedzenia
Nie ufa nauczycielom.
Filolog francuski twierdzi, że sztuczna inteligencja jest przydatna tylko wtedy, gdy znasz już odpowiedź. Jeśli zgadniesz, sztuczna inteligencja zgadnie. A sztuczna inteligencja z pewnością popełnia błędy.
„Wymyśla coś absolutnie fantastycznego”.
A potem pojawia się stronniczość. Prawdziwe stronniczość. Taki, który ma wpływ na zatrudnianie, działania policji i rozpoznawanie twarzy. Nauczyciel z New Jersey zwraca na to szczególną uwagę. Wśród jej uczniów są czarni i Latynosi, na których ciąży największy ciężar błędów algorytmicznych.
Postrzegają sztuczną inteligencję nie jako asystenta, ale jako odzwierciedlenie niedociągnięć społecznych.
Komu można powierzyć narzędzie, które nie zna swoich ograniczeń?
Oczyszczanie ramion staje się głośniejsze
Spójrz na wzór.
„Używam go do planowania. Ale nie wykorzystuję tych lekcji”.
„Mówię dzieciom, żeby nie zajmowały się tym badaniami”.
To nie jest opór. To jest wyznaczanie granic.
Szkoły są stworzone do tarcia. Czytanie skomplikowanych tekstów. Pisz, aż mrowią cię palce. Myślenie, kiedy utkniesz. To tarcie pompuje mięśnie mentalne. AI wygładza rogi.
Usunięcie tarcia oznacza pozostawienie mięśni słabych.
Więc gdzie jesteśmy?
Wracamy jeszcze do nauczyciela klasy czwartej. Chce uczyć matematyki. AI sugeruje sztuczki. Ona ignoruje sztuczki.
Jeśli narzędzie nie rozwiąże problemu w nauce matematyki…
Dlaczego udajemy, że decydujemy?
