Jedzenie dla kosmosu ewoluowało. Cóż, w pewnym sensie. Era wyciskania pasztetu mięsnego z tubki należy już do przeszłości. Ale różnorodność? To wciąż mit. Ponieważ misja Artemis II zabiera nas w dłuższe okresy nieważkości, potrzebujemy nowych opcji żywności o długim okresie przydatności do spożycia. Nie dla zabawy. O przetrwanie.
Zespół badaczy publikujący artykuł w ACS Food Science & Technology oferuje rozwiązanie. Wizualnie przypomina zwykłą puszkę napoju gazowanego. Ale w środku kryje się prawdziwa nauka.
W tym napoju zastosowano nanoemulsje, aby stworzyć wzbogacony napój, który można dostosować do własnych potrzeb.
Ty wybierasz smak. Ty wybierasz poziom słodyczy. A potem bierzesz łyk.
Dlaczego jest to konieczne? Ponieważ astronauci łatwo się nudzą. Nuda prowadzi do złego odżywiania. Stan ten nazywany jest czasami anoreksją kosmiczną: z powodu monotonii diety astronauci nie osiągają docelowej dawki kalorii. Bez odpowiedniego odżywiania organizm cierpi. Zanik mięśni. Skutki promieniowania stają się bardziej destrukcyjne. Ta kombinacja jest niebezpieczna.
Obecnym środkiem zaradczym są ćwiczenia. Dużo ćwiczeń. Z dużym obciążeniem. Ale to nie powstrzymuje wszystkich szkód. Aptekarz zadał proste pytanie: dlaczego nie ukryć „lekarstwa” w napoju?
Celem były kwasy tłuszczowe omega-3. Zwykle nie ma ich w kosmicznej diecie, chociaż pomagają chronić organizm przed promieniowaniem i stymulują tworzenie kości. Dwa ptaki na jednym zdjęciu.
Rybi profil smakowy
Mieszanie oleistej mieszaniny składników odżywczych z wodnymi roztworami cukru nie jest łatwym zadaniem. Konieczne były emulsje. Stabilny. Zespół przeprowadził eksperymenty. Wiele zmiennych. Cukry, tłuszcze, kwasy.
Ostatecznie zdecydowali się na sześć przepisów:
– Dwa poziomy słodkości: średni i wysoki.
– Trzy nuty kwiatowe: róża, kwiat pomarańczy, cytrusy.
Każdy słoik o pojemności około 330 ml zawiera do 30% dziennej wartości kwasów omega-3. Brzmi skutecznie.
Ale jest problem.
Pachnie jak olej rybny zmieszany z wodą gazowaną. Słodko, tak. Ale zdecydowanie z wodnistym odcieniem. Niezwykle atrakcyjny? Wątpliwy. Czy wypiłbyś to dla przyjemności? Nie. Czy piłbyś, gdyby od tego zależał żywy powrót z Marsa? Może.
Technologia ta nie jest jeszcze gotowa do wprowadzenia na rynek. Smak wymaga poprawy. Okres trwałości w warunkach głębokiego kosmosu pozostaje nieznany. Czy pogorszy się w ciągu trzyletniej podróży? Nikt nie wie tego na pewno.
Naukowcy nie twierdzą, że jest to panaceum. Jeden ze współautorów, Volker Hessel, nazywa to „jedną małą łamigłówką”. I słusznie.
Na razie to lekko podejrzana, kwiatowa opcja na przełamanie monotonii. Może ci się to nie podobać. Albo zaczniesz za tym tęsknić. Tak czy inaczej, musimy nauczyć się lepiej karmić ludzi z dala od Ziemi. W przeciwnym razie widok z iluminatora szybko się znudzi.

















