Odrestaurowany myśliwiec z II wojny światowej testuje karabiny maszynowe kalibru .50

16

Ostrzał kalibru #.50 z armat P-40

Ekspozycje muzealne mają charakter statyczny. I cicho. Patrzysz na kadłub i wyobrażasz sobie historię zatrzymaną w czasie. Od czasu do czasu na pokazach lotniczych ptak odlatuje czysty i wypolerowany, pozując przed publicznością.

Ale strzelać? Rzadkość.

Od ponad dwóch lat zespół Soaring By The Sea pracuje nad jedną z tych legend: Curtiss P-40 „Warhawk”. Nie chcieli po prostu zwrócić jej do nieba. Chcieli przygotować ją do walki powietrznej, ponad osiemdziesiąt lat po zakończeniu wojny. W szczególności starali się, aby wszystkie sześć karabinów maszynowych kalibru .50 brzmiało.

Świeży personel świadczy: odniósł sukces. Broń działa.

Doskonałe kultowe przeoczenie

P-40 jest łatwo rozpoznawalny. Amerykański projekt. Debiut miał miejsce w 1938 roku. Jednosilnikowy. Z jednym pilotem. Do końca wojny wyprodukowano ponad 13 000 tych samolotów. Można je było znaleźć wszędzie: od piasków Pacyfiku i Afryki Północnej po niebo nad Europą. Niektóre wczesne modele były wyposażone w silniki Allison o mocy około 1000 KM. Późniejsze wersje otrzymały ulepszenia w postaci silników Rolls-Royce Merlin. Od czasu do czasu nosili bomby, a nawet zrzucali małe czołgi.

Czy był dobry? Zupełnie nie.

Alianci uważali go za przeciętnego amatora. Silnik Allison pozbawił go skuteczności na dużych wysokościach. Japoński Zero i niemiecki Messerschmitt Bf 109 po prostu wyśmiały jego szybkostrzelność wznoszenia. Maksymalna prędkość? Zapomnij o tym. Zawodnicy byli szybsi, wyżsi i bardziej zwrotni.

Ale się pojawił. Przed wszystkimi innymi. I to w ogromnych ilościach. Podczas gdy inne fabryki przechodziły długie przeróbki, P-40 już walczył, opóźniając wroga i prawdopodobnie zestrzeliwując kilka samolotów, podczas gdy rysowano rysunki bardziej zaawansowanych maszyn. Był bohaterem okresu przejściowego. Wystarczająco dobre.

Blizny po tym samochodzie

Konkretnym przykładem jest P-40N-1 z numerem ogonowym A29-448. Został przeniesiony do Królewskich Australijskich Sił Powietrznych w maju 1943 roku, na krótko przed tym, jak coś poszło nie tak. Latał dziesiątkami misji bojowych. Osłonił bombowce. Przeprowadzono naloty na cele naziemne. Patrolował niebo wroga.

Walczył. Co najmniej siedem razy.

Potem zepsuły się przewody hydrauliczne i pojawiły się gremliny elektryczne. W maju 1944 roku pilot awaryjnie wylądował na brzuchu w pobliżu Taji w Papui-Nowej Gwinei, pozostawiając samolot osierocony na odległym pasie startowym. Stał pokryty kurzem. Zapomniany przez wojnę. Historia odkryła go na nowo w 1974 roku. Został przetransportowany do Nowej Zelandii. Renowację rozpoczęto w latach 90-tych, a do 2000 roku latał na pokazach lotniczych, stając się pięknym duchem przeszłości.

Najnowsze prace wymagały przestudiowania instrukcji z lat czterdziestych XX wieku i poszukiwania oryginalnych specyfikacji technicznych dotyczących montażu dział, aby mieć pewność, że kule lecą prosto, nie rozrywając kadłuba. Bezpieczeństwo miało znaczenie. Autentyczność miała znaczenie.

Chcemy, aby te rzeczy były aktywne.

Coie Pfaff, dyrektor wykonawcza fundacji, wyraziła się bez ogródek. Pozwolenie na rdzewienie historii nikomu nie służy. 10 lipca na kanale fundacji YouTube ukaże się film dokumentalny śledzący proces zmartwychwstania, okablowanie i końcową salwę testową.

Widok wypuszczającego parę wodną zabytkowego samolotu ma dziwną przemoc. Oczekujesz drewna i tkaniny, kruchości, elegancji. Nie wirujące mosiężne pociski na betonowym pasku, gęsty dym w powietrzu i ostry dźwięk broni przeznaczonej do śmierci, ale teraz używanej w imię pamięci.

Być może lubimy widzieć, że niebezpieczeństwo wciąż istnieje.

Попередня статтяLineShine zajął pierwsze miejsce w rankingu superkomputerów