Chociaż misja Artemis II jest powszechnie uznawana za przełom w eksploracji kosmosu, niedawna analiza matematyczna ujawniła interesujący zwrot: Załoga tak naprawdę nie znajdowała się w „najdalszej odległości od ludzkości”, kiedy osiągnęła największą odległość od Ziemi.
To rozróżnienie może wydawać się drobiazgowe, ale podkreśla zasadniczą zmianę w sposobie definiowania naszego miejsca w kosmosie. W miarę jak eksploracja kosmosu przenosi się z orbity niskoziemskiej na podróże w głębokie przestrzenie kosmiczne, miernik „odległości od domu” zostaje zastąpiony trudniejszym pytaniem: „Jak daleko jesteśmy od siebie?”
Bicie rekordu odległości
6 kwietnia o godzinie 19:02 czasu wschodniego załoga Artemis II – Reed Wiseman, Victor Glover, Christina Kok i Jeremy Hansen – osiągnęła maksymalną odległość 406 771 kilometrów (252 756 mil) od Ziemi. Ten kamień milowy oficjalnie pobił rekord ustanowiony przez Jima Lovella w 1970 roku podczas misji Apollo 13, stając się najdalszą podróżą człowieka z naszej rodzimej planety.
Jednak moment maksymalnej odległości od Ziemi nie był momentem maksymalnej izolacji.
Zmienna „Ludzkość”
Astrofizyk Jonathan McDowell odkrył logiczną lukę w tradycyjnym sposobie pomiaru takich osiągnięć. Chociaż często używamy „odległości od Ziemi” jako miary „odległości od ludzkości”, te dwa pojęcia nie są identyczne. W czasie przelotu Artemidy II ludzkość nie ograniczała się tylko do powierzchni Ziemi; był również dystrybuowany na kilku platformach orbitalnych.
Aby znaleźć prawdziwy moment maksymalnej izolacji, McDowell musiał rozważyć:
– Lokalizacja załogi: Kapsuła Orion zwana Integrity.
– Lokalizacja innych osób: siedmiu astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) i trzech astronautów na chińskiej stacji kosmicznej Tiangong.
– Efekty relatywistyczne: niewielkie różnice w upływie czasu w różnych warunkach grawitacyjnych.
– Mechanika orbitalna: ciągły i szybki ruch stacji kosmicznych wokół planety.
Wynik: nowy rekord izolacji
Obliczając odległość geometryczną między kapsułą Oriona a różnymi załogami na orbicie, McDowell odkrył, że punkt, w którym astronauci byli „najdalej od jakiejkolwiek innej osoby”, znajdował się około 40 minut przed osiągnięciem największej odległości od Ziemi.
Dane wykazały znikomą różnicę między dwiema stacjami orbitalnymi:
– Odległość od załogi ISS: ~419 581 km
– Odległość od załogi Tiangong: ~419 643 km
Ponieważ załoga Tiangong (Zhang Lu, Wu Fei i Zhang Hongzhang) znajdowała się w tym konkretnym momencie nieco dalej od kapsuły Orion, stała się ona punktem prawdziwego „maksymalnego oddzielenia” ludzkości.
Dlaczego jest to ważne dla przyszłości
To obliczenie nie jest tylko matematyczną ciekawostką; jest to przepowiednia naszej przyszłości w kosmosie. W miarę jak NASA i inne agencje kosmiczne będą zmierzać w kierunku założenia stałych baz księżycowych, a ostatecznie kolonii na Marsie, koncepcja „domu” będzie coraz bardziej fragmentaryczna.
„Rodzi się pytanie, czy nadejdzie czas, kiedy będziemy pytać nie „Jak daleko są ludzie od Ziemi?”, ale „Jak daleko są ludzie od siebie?” – Jonathan McDowell
Wkraczamy w erę, w której ludzkość przestanie być pojedynczą, związaną z Ziemią istotą i stanie się odrębnym zbiorem placówek. W tej nowej rzeczywistości o naszym poczuciu połączenia nie będzie decydować odległość od planety, ale ogromne, stale zmieniające się przepaści między nami a innymi odkrywcami.
Wniosek: Misja Artemis II udowodniła, że chociaż możemy latać od Ziemi dalej niż kiedykolwiek wcześniej, prawdziwą miarą ludzkiej izolacji przesuwa się z odległości od planety na odległość między nami.
