Twój test na depresję może kłamać

23

Liczby się nie sumują.

Przez lata psychologowie wierzyli, że standardowe kwestionariusze mogą równie dokładnie mierzyć depresję u każdego. Jednak nie jest to prawdą. Stanisław Czerwiński i jego zespół na Uniwersytecie Gdańskim wykazali, że dwie powszechnie stosowane skale załamują się, gdy tylko uwzględni się w równaniu inteligencję. Awaria jest rzadka. Załamują się całkowicie przy porównywaniu osób o różnym poziomie zdolności poznawczych.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Intelligence sugeruje, że nie jest to odosobniony przypadek. Jeśli skale depresji nie radzą sobie dobrze ze zmianami IQ, prawdopodobne jest, że inne narzędzia oceny zdrowia psychicznego zrobią to samo.

Krzywa, której nikt się nie spodziewał

Czerwiński zaczął od hipotezy, która intuicyjnie brzmi prawdziwie… do pewnego stopnia. Zasugerował, że wyższa inteligencja koreluje z lepszym zdrowiem psychicznym… do pewnego progu. Następnie punkt zwrotny zmienia charakter połączenia. Najbardziej ucierpią najmądrzejsi ludzie na sali.

Aby przetestować tę hipotezę, zespół przeanalizował dane z dwóch dużych amerykańskich badań. Dziesięciolecia obserwacji. Tysiące uczestników. Jako zastępczy wskaźnik IQ wykorzystano testy matematyczne i językowe. Następnie wypełniano kwestionariusze zdrowia psychicznego obejmujące standardowe parametry: nastrój, sen, apetyt.

Surowe dane wyglądały prawidłowo. Krzywa została potwierdzona: wysoki IQ był powiązany z gorszym zdrowiem psychicznym.

Ale naukowcy na tym nie poprzestali. Dobrzy naukowcy nie zatrzymują się.

Linijka z plasteliny

Przeprowadzili kontrolę ważności. W szczególności przetestowali miarę niezmienności. To techniczny sposób zadania pytania: „Czy wynik 5 oznacza to samo dla geniusza i przeciętnego człowieka?”

Nie.

Obie skale nie zdały egzaminu. Odpowiedzi na poszczególne pytania odzwierciedlają różny stopień depresji w zależności od poziomu inteligencji. Oznacza to, że pierwotny wniosek jest błędny. Albo przynajmniej niewiarygodne. Nie można porównywać jabłek z pomarańczami, gdy urządzenie pomiarowe losowo rozciąga się i kurczy.

Nicole Boglio Pires, pielęgniarka psychiatryczna na Uniwersytecie Nowojorskim, która nie brała udziału w badaniu, ujmuje to prosto.

“Wyobraźcie sobie, że mierzymy wzrost, ale nasza linijka jest zrobiona z Silly Putty i jej długość jest różna. Skąd możemy wiedzieć, jak wysocy są naprawdę ci ludzie?”

To myląca analogia. Ale dokładne.

Dlaczego mądrzy ludzie odpowiadają inaczej?

Badanie nie wyjaśnia mechanizmu. Dlaczego intelekt wypacza te odpowiedzi? Czerwińskiego to nie dziwi.

„Te kwestionariusze wymagają interpretacji.”

Wysoce inteligentna osoba może inaczej analizować swoje uczucia. Może kontekstualizować utratę snu lub zmiany apetytu w sposób nieobjęty szybkimi opcjami odpowiedzi. Odmiennie myślą o swoim bólu. Ten niuans ginie w kręgach testowych przeznaczonych dla przeciętnego respondenta.

Szerszy kryzys pomiaru

Zagraża to trwającym badaniom. Poprzednie badania, w których porównywano grupy bez kontrolowania różnic w inteligencji, prawdopodobnie prowadziły do ​​błędnych wniosków. Nawet badania kliniczne w gabinetach lekarskich budzą wątpliwości. Jeśli twoja linijka jest przekrzywiona, nie możesz ufać zmierzonemu wzrostowi.

Pires zauważa, że ​​jest to prawdopodobnie problem systemowy. Niedawno dokonała przeglądu dowodów potwierdzających, że skale te działają spójnie niezależnie od płci i kultury. Wyniki są niewystarczające. Depresja jest jednym z najczęściej badanych zjawisk w psychologii. I nadal nie potrafimy tego poprawnie zmierzyć.

Dalsza droga nie wiedzie przez testy papierowe.

Naukowcy opowiadają się za monitorowaniem cyfrowym. Obiektywne dane, takie jak rzeczywisty czas snu, a nie zgłaszany przez pacjenta poziom lęku. Próbkowanie doświadczeń, podczas którego użytkownicy rejestrują swoje uczucia w losowych odstępach czasu, lepiej odzwierciedla rzeczywistość niż interpretacja retrospektywna. Skłamać przy powiadomieniu telefonicznym o 2 w nocy jest trudniej niż wypełnić ankietę po fakcie.

Czerwiński twierdzi, że problem jest prawdopodobnie szerszy niż depresja. Zaobserwowali już podobne zniekształcenia w miarach samotności. Obecnie testują także wskaźniki osobowości.

Wniosek jest alarmujący. Wiele współczesnych nauk psychologicznych można zbudować na chwiejnych fundamentach. Narzędzia, których używamy do definiowania zdrowia psychicznego, nie dla wszystkich mówią tym samym językiem.