Zacytowałem Olu Daru. Ta chwila mocno uderzyła. W swoim oświadczeniu zacytowałem słowa, które przekazał Nasowi:
„Rzuć studia, jeśli chcesz ocalić nam życie”.
To mnie zszokowało. Nie dlatego, że wydawało się to lekkomyślne. Ponieważ wydawało mi się to prawdą. Jako pedagog wiem, że czarna młodzież jest zagrożona. Ale rozumiałem także instynkt przetrwania kryjący się za tymi słowami.
Musiałem spojrzeć wstecz. Kto nas tu sprowadził? Dlaczego mój ojciec odszedł przed ukończeniem studiów? Dlaczego moją matkę wyrzucono? Co system edukacji dał moim dziadkom i kto uznał, że to wystarczy?
Być może rezygnacja nie oznacza poddania się. Być może jest to sposób na ocalenie ich dusz. Być może było to konieczne, abyśmy nie cierpieli w ten sam sposób.
To pytanie nie dawało mi spokoju.
Wspinałem się po zniszczonych rzeczach. Przez prezydentów, którzy wyśmiewali każdego, kto nie był białym, bogatym i heteroseksualnym mężczyzną. Wspinałem się po okruszkach żalu, gdy chowałem wszystkich starszych, których znałem. Przedzieram się przez pandemię, która w końcu zapaliła światło do systemów, o których ludzie krzyczeli od dziesięcioleci. Światła były prawdziwe. Systemy płonęły.
Jako uczestnik programu starałem się to naprawić. Chciałem, żeby klasy stały się wolnymi strefami. Radykalne przestrzenie.
Napisałem cztery eseje:
1. O sile czarnej literatury marzącej o wolności.
2. Jak radość może być wyzwalająca.
3. O tym, dlaczego polityka dotycząca włosów szkodzi czarnym studentom.
4. O mojej roli w szkole Monteッori w Shinsinati, w próbie budowania prawdziwej integracji.
Na papierze wyglądało to dobrze. Miałem nagrody. Ludzie klaskali.
Ale płacisz cenę.
Czarne kobiety w edukacji nie widzą porażki, dopóki się nie zacznie. Pomagamy innym kobietom przez to przejść. Pomagam im. Jestem jednym z nich.
Któregoś dnia się obudziłem. Minęły trzy lata. Nie wziąłem ani jednego tygodnia wolnego. Nawet nie ten prawdziwy.
Leżałam tam, opłakując nieadekwatność. Celem tej pracy było przekształcenie uszkodzonych systemów. Systemy stawiały opór na każdym kroku.
Chciałem tylko spać. Zasnąć. Byłem nieszczęśliwy. Niezadowolony.
Czy radykalna szansa była warta mojego zdrowego rozsądku?
Dla tego zmieniłem swoje życie.
Nas powiedział to prosto: nie miał czasu dla Ameryki, bo wiedział, że ona w niego nie wierzy.
Więc wyszedł. Przekroczył granicę. Wziął swoje marzenie o wolności i nie czekał na pozwolenie ludzi, którzy nie mieli zamiaru go dać.
To jest to, co teraz robię.
Jestem w środku chaosu. W przestrzeni liminalnej. I daję sobie pozwolenie.
Aby się uwolnić. Aby uratować ci życie.
Trzymam się marzeń o wolności i pracy uzdrawiającej. Odpoczynek nie jest nagrodą. To jest praktyka. To jest odporność.
Ufam sobie w tej kwestii. Nawet jeśli oznacza to, że praca stanie się trudniejsza. Lub całkowicie się zatrzyma.
Odpoczynek nie jest nagrodą. To jest praktyka. To jest odporność.

















