Dno oceanu to ciemność. Bezpośrednio zbadaliśmy mniej niż 0,001% jego powierzchni. Reszta to cień, cisza i miejsca, w których jeszcze nie postawiliśmy stopy. Aż do dzisiaj. Organizacja Ocean Census Alliance ogłosiła właśnie nową falę odkryć. 1121 zupełnie nowych gatunków. I to nie jest literówka. Żyją pod falami, ukryte na widoku lub zakopane w pudełkach.
„Próba przyspieszenia tego procesu ma kluczowe znaczenie” – mówi Michelle Taylor, dyrektor naukowa sojuszu. — Informacje dostępne do celów ochrony… dla taksonomów. Tylko po to, żeby wiedzieć, co istnieje.”
Szybkość ma znaczenie. Zwykle jest to zaniedbywane. Nauka postępuje tak szybko, jak wysycha klej. Okaz znajduje się w kolekcji średnio przez ponad 13 lat, zanim ktokolwiek pomyśli o nadaniu mu nazwy. Na „ciche” widoki trzeba poczekać dłużej. Gąbki mogą poczekać jeszcze dłużej. W 2011 r. eksperci oszacowali, że 91% gatunków morskich pozostaje nieznanych. Przy starym tempie pracy opisanie wszystkiego innego zajęłoby stulecia. Sojusz psuje ten zegar. Spędzili trzy lata mobilizując taksonomistów na całym świecie. Jaki jest wynik? Platforma otwartego dostępu NOVA, wypełniona danymi na temat stworzeń z głębin. W ciągu ostatniego roku liczba zidentyfikowanych gatunków wzrosła o 54%.
Weźmy pod uwagę Timor Wschodni. Naukowcy zauważyli tasiemce u jego wybrzeży. Jasny pasek. Mogą być toksyczne. I dobrze, bo czasami toksyny stają się lekarstwem. Następnie spójrzmy na Japonię. Zjechał tam załogowy pojazd podwodny. Znaleźli gąbki, które wyglądały jak przezroczyste szklane kolce. Wewnątrz? Przezroczyste robaki. Wieloszczety. Żywią gąbki.
One także świecą. Taylor uwielbia ten szczegół. „Zamki z gąbki ze szkła kryształowego, prawdopodobnie mieniące się na sobie”. To dziwny obraz. Piękne. Ale oto naprawdę szokujące odkrycie. Skąd wzięły się te znaleziska? Nie z okopów głębinowych. Nie z nowych wypraw.
Większość z nich była już w domu. Z archiwów muzealnych i istniejących kolekcji pobrano 728 z 1122 nowych gatunków. Zostały one zidentyfikowane przez osoby, które przyjrzały się bliżej temu, co już posiadały. Identyfikacja nie jest łatwa. Potrzebujemy mikroskopów. Testy DNA. Sekcje. Szczegółowe rysunki. Musisz dogłębnie poznać swoje ciało, aby zauważyć nieznajomego w mieszance. To ciężka praca. Powolna praca. Ale ona jest coraz szybsza.
Czy „magia” jest tutaj właściwym słowem? Być może nie. Ale Taylor twierdzi, że jest nieustannie zdumiona. „To magiczne”.
Mamy dane. Mamy narzędzia. W rejestrze mamy kolejnych 1121 nazwisk. Ale 99% głębin pozostaje pustym miejscem. Gąbki wciąż migoczą w ciemności, niezależnie od tego, czy je widzimy, czy nie. Następne znalezisko prawdopodobnie leży gdzieś na półce. Czekam na oczy, które widzą.
