Kiedy ziemia drży pod nogami: pedagogika w epoce niepewności

12

To nie jest radykalizm. Prośba o podstawowe człowieczeństwo nie jest krokiem rewolucyjnym. A jednak oto jesteśmy.

Przeprowadzka do Nowego Meksyku była jak przebudzenie z długiego, ponurego snu. Widziałem, jak to państwo traktuje swoje dzieci. Tutaj liczy się to, kim oni są. I to nie powinno stanowić problemu. To tutaj pracują politycy. A przynajmniej próbują. Widząc to w akcji, inaczej spojrzałem na edukację. Moglibyśmy być bardziej troskliwi. Mogliśmy zrobić lepiej. To dziwne, że w ogóle w to wątpimy.

Moje własne dzieci wskakują mi na kolana, żeby posłuchać wieczornej opowieści. Tymczasem oglądam kroniki wojen połowy globu. Dzieci umierają. Nie mogę się tego pozbyć z głowy.

A potem są moi uczniowie liceum. Piszą wiersze, które zapierają mi dech w piersiach. Prawdziwa sztuka. Ale dręczy mnie niepokój. Sztuczna inteligencja otrzymuje granty, a sztuka tylko „atmosferę”. Gdzie powinni iść moi uczniowie?

Mój okręg szkolny nie wpadł jeszcze w panikę w związku z nauczaniem hybrydowym, mimo że agenci federalni wywołali prawdziwy strach w społeczności. Nie zakazaliśmy książek. Nie obcinaliśmy programu nauczania. Po prostu… zostaliśmy tam, gdzie byliśmy.

Nowy Meksyk zaskakuje ludzi. I to podziwiam.

Po wyborach w 2024 r. przez moją klasę przeszedł szok. Kolejna kadencja Trumpa? Dla dziecka uczęszczającego do tej szkoły przyszłość wydawała się niejasna. Pracuję w szkole artystycznej. Mamy queerowych studentów. Studenci transpłciowi. Jest ich wielu. Mówią o tym głośno. Z dumą.

To różni się od Kalifornii, gdzie wcześniej uczyłem. Tam większość nastolatków LGBTQ+ milczała. Przed maturą. A nawet po.

Wciąż czuję tę stratę. Tym uczniom brakowało czegoś ważnego. Pozbawiono ich głębi, jaką ich queerowi koledzy z klasy mogli wnieść do analizy literackiej. Teoria queer to nie tylko temat. To jest obiektyw. Dzięki temu proces uczenia się staje się ostrzejszy. Bardziej ludzki. Kiedy rówieśnicy dla bezpieczeństwa ukrywają swoją tożsamość, wszyscy tracą. Klasa staje się pusta.

Nowy Meksyk wydaje się mniej wrogi. Ale „mniej” to bardzo niska poprzeczka. Nie mogę sobie wyobrazić wyczerpania tych, którzy dorastają w środowisku, w którym codziennie muszą bronić swojego prawa do człowieczeństwa.

Gwarantowana opieka nic nie znaczy, jeśli nauczyciel cię nienawidzi. Nie ma sensu, jeśli ubezpieczyciel odmawia leczenia ratującego życie. System istnieje na papierze. Rzeczywistość to bezduszność.

Ale tutaj? Nauczyciele uznają tożsamość płciową uczniów. Nie tylko to znosimy. Akceptujemy. Programy nauczania obejmują te dzieci. Widzą siebie na kartach książek. Znajdują wspólny język z kolegami z klasy. Uczą się od nauczycieli, którzy demonstrują wiarygodną wersję dorosłości.

Badania to potwierdzają. Wspierające środowisko ratuje życie. Dosłownie.

Kiedyś myślałam, że z moimi uczniami będzie wszystko w porządku. Teraz staram się bardziej. Rysuję dla nich przyszłość. Zwłaszcza dla queerowych nastolatków. Świat nie musi napawać ich optymizmem. Ale mogę to zaoferować.

Co jest do tego potrzebne? Spójrz na Nowy Meksyk.

Bezpłatna wczesna edukacja, która nie zrujnuje Twojej rodziny.
Ochrona prawna opieki afirmatywnej płci.
Przepisy przeciw zakazowi książek.
A co ze strzelaninami w szkołach? Przestań myśleć o nich jak o amerykańskiej normie.

To brzmi abstrakcyjnie. Dopóki nie pomyślisz o uczniu takim jak Liam Ramos, który boi się o swoje życie na szkolnym korytarzu.

Musimy to teraz przedstawić. Lepszy świat. Nie później.

Miałem szczęście do tych uczniów. Zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Sprawiają, że mam większe marzenia. Zadaj pytanie jeszcze raz: dlaczego nie teraz?

Odpowiedź nigdy nie jest prosta. Ale zaczyna się od tego, że je widzimy.